PRAWO PODATKOWE

Zasada in dubio pro tributario. Czy rzeczywiście istnieje w polskim porządku prawnym?

Z dniem 1 stycznia 2016 r. w polskim porządku prawnym zaczęła w sposób formalny obowiązywać zasada in dubio pro tributario. Wprowadzono ją na mocy art. 2a ordynacji podatkowej, która stanowi, że: niedające się usunąć wątpliwości co do treści przepisów prawa podatkowego rozstrzyga się na korzyść podatnika. Niniejszy wpis stanowi aktualizację wpisu, w którym poddałem analizie obowiązywanie tej zasady w stanie prawnym obowiązującym przed dniem 1 stycznia 2016 r.  Wobec zasadniczych – przynajmniej nominalnie – zmian w polskim ustawodawstwie, warto niniejszy wpis zaktualizować i spróbować odpowiedzieć na pytanie, czy nowelizacja ordynacji podatkowej przyniosła realne zmiany.

Stan przed 1 stycznia 2016 r.

Zanim jednak przejdę do analizy rzeczywistości prawnej po nowelizacji przypomnę treść mojego wpisu sprzed tej nowelizacji:

Zasada in dubio pro tributario to dyrektywa skierowana do organów władz publicznych nakazująca pojawiające się w sprawie wątpliwości interpretować na korzyść podatnika. Zasada ta powinna stanowić asumpt do tworzenia takiego prawa, które nie jest wewnętrznie sprzeczne i z którego każdy przeciętny obywatel może wyciągnąć jednoznaczne wnioski. Zasada ta jest zatem dyrektywą skierowaną zarówno do organów władzy wykonawczej, jak i ustawodawczej. Jak jest jednak z jej stosowaniem w praktyce? Mizernie, co szczególnie dotkliwie odczuli przedsiębiorcy zajmujący się sprowadzaniem samochodów z zagranicy. Dlaczego?

Zgodnie z ustawą o podatku akcyzowym podatkiem akcyzowym opodatkowane są wyroby akcyzowe oraz samochody osobowe. Jak zatem łatwo wywnioskować samochody, które są samochodami ciężarowymi, opodatkowane podatkiem akcyzowym nie są. Zatem z perspektywy przeciętnej osoby, która sprowadza samochód z zagranicy i rejestruje go jako samochód ciężarowy, sytuacja jest prosta. Nie musi płacić podatku od importu czy wewnątrzwspólnotowego nabycia tego auta. Jakież więc zdziwienie może tę osobę spotkać po otrzymaniu od naczelnika urzędu celnego decyzji określającej akcyzę z tytułu importu czy wewnątrzwspólnotowego nabycia samochodu? Ogromne i nic w tym dziwnego.

Organy celne twierdzą, że nie ma żadnego znaczenia to, że dla celów rejestracyjnych, a także VAT i podatku od środków transportowych auto jest pojazdem ciężarowym (Rzeczpospolita, Fiskus ściga firmy, choć brakuje mu przepisów.). W ich ocenie, zgodnie z zasadą autonomii prawa podatkowego, wiąże ich wyłącznie definicja samochodu osobowego wskazana w art. 100 ust. 4 ustawy o podatku akcyzowym, a ta nakazuje przyjąć, że samochód jeżeli spełnia warunki w niej wskazane, jest samochodem osobowym, choćby został wcześniej zarejestrowany w kraju pochodzenia i w Polsce jako samochód ciężarowy.

I może nie byłoby w tym nic, aż tak zdrożnego (bo w końcu zasady trzeba szanować, a zasada autonomii prawa podatkowego jest jedną z nich), gdyby nie to, że jeszcze kilka lat temu organy celne przyjmowały, że jeżeli samochód został sprowadzony i zarejestrowany jako samochód ciężarowy, to akcyzy od niego płacić nie trzeba!

Obecnie jednak organy celne się rozmyśliły i każą płacić akcyzę, a sądy administracyjne utrzymuję decyzje określające podatek w mocy. Taka sytuacja doprowadziła do olbrzymich kłopotów osoby, które zawodowo trudnią się handlem sprowadzanymi z zagranicy samochodami. Miały one prawo działać w zaufaniu do władz publicznych i przy ocenie opłacalności sprowadzenia danego samochodu z zagranicy przyjmować, że nie nie będą zobowiązane do uiszczenia akcyzy. Tymczasem teraz toną w długach, bo okazało się, że często sprowadzane w dziesiątkach, czy też setkach, samochody, przyniosą olbrzymie straty.

Z powyższego przykładu płyną smutne wnioski co do obowiązywania pięknej zasady tłumaczenia wątpliwości na korzyść podatnika. Przedsiębiorcy sprowadzający masowo samochody z zagranicy padli ofiarą niechlujstwa ustawodawcy i fiskalizmu władzy wykonawczej, którą w tym przypadku uosabia służba celna.

Stan po 1 stycznia 2016 r.

Po 1 stycznia 2016 r. zasada in dubio pro tributario została implementowana do polskiego porządku prawnego jako oficjalna, skodyfikowana dyrektywa. Wcześniej można ją było wywieść wyłącznie z ogólnych zasad konstytucyjnych.

Założenia są piękne – wątpliwości, których przecież, jak się wydaje, nie brak na tle skomplikowanej treści przepisów podatkowych, należy interpretować na korzyść obywateli. Podobnie, jak w przypadku procesu karnego, tak w przypadku postępowania podatkowego i sądowo-administracyjnego, obywatel, jako podmiot słabszy w relacji z Państwem, powinien być chroniony przed skutkami wprowadzenia niejednoznacznego prawa. Różnica pomiędzy rozstrzyganiem wątpliwości w procesie karnym a rozstrzyganiem wątpliwości w postepowaniu podatkowym jest taka, że w procesie karnym na korzyść oskarżonego należy rozstrzygać także wątpliwości dotyczące stanu faktycznego, natomiast w postępowaniu podatkowym wątpliwości mogą dotyczyć tylko stanu prawnego. Wydawać by się jednak mogło, że pomimo tego ograniczenia, i tak nie powinno brakować przypadków, w których zasada in dubio pro tributario znajduje zastosowanie. Okazuje się jednak, że jest zgoła inaczej – fiskus praktycznie nie ma wątpliwości co do stanu prawnego i nie stosuje przepisu art. 2a ordynacji podatkowej. Z informacji prasowych wynika, że w 2016 r. fiskus skorzystał z tego przepisu zaledwie 41 razy. Jak widać zatem, zmiana stanu prawnego niewiele zmieniła w mentalności urzędników i obowiązuje stara zasada – zgarniać do budżetu, bez względu na wszystko, ile tylko się da.

 

Reklamy

Jedna myśl na temat “Zasada in dubio pro tributario. Czy rzeczywiście istnieje w polskim porządku prawnym?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s